Szczury Paryża…

Paryż zimą ma swój niewątpliwy urok…jeśli weekend spędzasz u znajomych albo w dobrym hotelu. Nie w tym tanim i obskurnym, z którego mnie wyproszono. Na szczęście !
Inni klienci skarżą się potem oczywiście na stronie Tripadvisor, jaki to skandal : „ Wstyd że jest taki hotel ! Recepcjonista chamski, agresywny, chłodny, robił wrażenie jakbyśmy mu przeszkadzali… (…) Zlekceważył nas. 6 pięter bez windy, brudno, brak ciepłej wody, bez regulacji ogrzewania, o 7 rano zbudziły mnie remonty na dachu. (…) Na moje reklamacje recepcjonista próbował mnie uderzyć ! Unikać !!!

W Paryżu, stolicy Francji-elegancji takie przyjęcie ? W tym samym Paryżu gdzie zimą znowu sporo bezdomnych śpi w podziemnych korytarzach metra. Romowie, cyganie, Francuzi i Bóg jeden wie kto jeszcze. Obok nich, nad nimi prawie przemykają tłumnie paryżanie i turyści. Dwa światy…I bezdomni leżący na ulicach, pod murem. I Cyganki podchodzące do taksówek pod dworcem kolejowym. Całe to ludzkie mrowisko, do którego mimo niedawnych zamachów kto żyw się nadal pcha z cudzoziemskich krajów. I, jak zwykle, pełno Ruskich i chińscy turyści w tych ciuchach zgrzebnych jakby prosto z fabryki Ajfonów wypuszczeni na przerwę, a na szyjach dyndają im bardzo drogie aparaty…

Jest 15 stycznia, wczoraj przyjechałem na weekend do stolicy Francji, po drodze podziwialiśmy z pociągu TGV krótką ale efektowną zadymkę śnieżną i na przemian zielone i białe, bezkresne prawie pola. Teraz wysiadam z metra na stacji Stalingrad.
To podejrzana dzielnica, miejsce o złej renomie. A jeszcze jesienią pod przęsłem mostu spali tu tłumnie uchodźcy wywiezieni z „dżungli” Calais. Teraz już ani po nich śladu. Ale rozproszeni, w małych grupkach, kręcą się jednak nadal po dzielnicy.
Gdzie arabowie zachwalaja przemycane papierosy. Jest zimno, nieprzytulnie, pada deszcz, nad głowami granatowe niebo. To nie te paryskie przedmieścia, na których dominują stare willowe domki, często przypominające miniaturowe zameczki. Jestem  w stolicy, ponurej w zimie ,pełnej betonu i wysokich kamienic. Skręcam w boczna uliczkę, potem jeszcze raz.

dsc02217Mijam hinduską świątynkę Ganesha, przed nią pietrzą się buty, wewnątrz wesoły kolorowy tłumek : trwa puja, czyli nabożeństwo.  Kilka metrów dalej spostrzegam uchodźców : leżą pod stertą brudnych kołder i śpiworów, niektórzy chodzą wzdłuż muru, rozmawiają.
Podchodzę do leżących, jest obok nich kobieta, sprawia wrażenie chorej, pozostali to czterej mężczyźni.
Wyglądają na wykończonych.Tego dnia w stolicy Francji było ok -3 stopnie.
Dwóch mówi trochę po angielsku. Jeden przyjechał tu z Calais, pozostali dotarli przez Italię.
W ich oczach  widać przeprawę przez Morze śródziemne, głód, rozpacz, beznadzieję, zmęczenie…

Polska, Polska, Polska” powtarzają po angielsku jak mantrę, jakby rozważając to obco brzmiące słowo. Wszyscy są z Erytrei. „Czasami o 4 nad ranem zwija nas policja. Biorą na chwilę na komisariariat. No, nie codziennie, ale bywa że kilka dni pod rząd”.
Są otępiali. Podchodzi jakiś facet w zimowej, grubej kurtce, podaje im pudełko z aromatycznie pachnącym hinduskim jedzeniem, uchodźcy powoli biorą te placuszki i kładą między sobą. Mają ruchy jak na zwolnionym filmie…
Czasami Francuzi im pomagają, ale nie rządowe organizacje – mówią mi. Jakby mówienie było dla nich wysiłkiem.

Na brzegu świata

dsc02224Tak nazywa się film dokumentalny w reżyserii Clausa Drexel, miał premierę w tutejszych kinach w styczniu 2013. Pokazuje życie paryskich bezdomnych, włóczęgów, ludzi śpiących pod mostami, na chodnikach, w tunelu pod Sekwaną i korytarzach metra : ludzi egzystujących na „brzegu świata“…gdzie opieka społeczeństwa już nie sięga. Chodzą po nich szczury, a przecież mimo tego, nadal, ciągle są ludźmi…
I mówią o swoim parszywym, pieskim życiu, często z uśmiechem na twarzy, a w tle piękne kadry zimowego Paryża :

Pascal : To lubię jak zatrzymuje się obok mnie samochód, facet podaje mi dwie siatki i mówi : mam dla Pana zakupy, jedna od mojej kobiety, druga od teściowej !

Christine zapytana „Co robi jak jest jej zimno” odpowiada po prostu : „trzęsę się…”

Jak tutaj jesteś, wszystko się dla Ciebie skończyło.”

Venceslav : „Codziennie robię sobie przegląd prasy. Wszystko co dotyczy nauki, kwestii socjalnych, praw człowieka

I na koniec raz jeszcze Christine : „Zobacz, jaki piękny śnieg ! ”

A ilu bezdomnych Polaków jest na paryskich ulicach ?
Kilka polskich portali podaje aktualne dane : ok 10 tys !
Trudno mi uwierzyć że aż tylu ? Niestety potwierdza mi to działaczka polskiej organizacji charytatywnej „La passerelle” ( Pomost ) : Tak, mamy takie dane od francuskich organizacji : 10 tysięcyTaki wielki przyrost ich liczby nastąpił w ostatnich latach !
Część z nich zimę spędza  w specjalnych ośrodkach otwieranych tylko na tę porę roku, potem wracają na ulicę. Rzadko już do namiotów, śpią na chodnikach, po garażach…

A recepcjonistka z francuskiego stowarzyszenia „Morts de la Rue” ( „śmierci na ulicy” ) dodaje że ilość bezdomnych narodowości polskiej w regionie paryskim wzrosła w olbrzymiej skali…Ogółem wszystkich osób bez dachu nad głową w całej tzw aglomeracji paryskiej może być ok 40 tysięcy.

Wg statystyk stowarzyszenia, w roku 2015 zmarło tam 498 bezdomnych w wieku średnio 49 lat, w ubiegłym : 501…

Dodajmy że region paryski to około 2,3 mln mieszkańców, a populacja całego stołecznego województwa waha się w granicach 12 milionów.

Advertisements

5 uwag do wpisu “Szczury Paryża…

  1. Na szczęście już w Paryżu jest z +15, to przynajmniej nie zamarzają. A w tanich hotelikach to chyba wszędzie taka wredna obsługa.
    Ciekawa relacja i fajnie napisane…

    Lubię to

  2. Lubie Twój styl, mimo że jest specyficzny…
    Ale o tych uchodźcach to już jakby za dużo, no ile można…??? Chyba przesada. Innych tematow nie masz ?
    Czy w pozostałych francuskojezycznych krajach tez sie tyle wałkuje ten temat, np w Belgii ?

    Pytam bo znasz francuski pewnie i czytasz tamtejsze gazety. Ja wspołczuje uchodźcom, no jasne ale cos bym innego poczytała w temacie „pieknej Francji”.
    Naprawde…

    Lubię to

  3. Przegladam internetowe wydania frankofońskich dziennikow belgijskich, szwajcarskich i kanadyjskich, rzadziej papierowe.
    A np na brukselskim dworcu centralnym w styczniu koczowalo ok 200 uchodzcow…
    Natomiast „piekna Francja” to temat niestety zawsze aktualny hehe.

    Lubię to

  4. Bardzo ciekawy, choć smutny i przygnębiający obraz Paryża. Myślę, że takie są realia wszystkich wielkich miast.
    W Brukseli na ulicach też koczuje sporo Polaków, z czego nie zdawałam sobie kiedyś sprawy.
    Faktem jest również, że wielu ludzi wybiera takie życie świadomie, znam przypadki odtrącania pomocy, zwłaszcza gdy wiąże to się z pewnymi wymogami: np abstynencji od alkoholu czy narkotyków. Swoiście pojmowana wolność.

    P.S. Przeciekawy blog, będę tu zaglądać, pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s