O Szwecji i raczej na wesoło

Osobiście nigdy jeszcze tam nie byłem. Ani nawet Volvem niestety nie jeździłem… Znajomi bywali. Była koleżanka, pracowała latem gdzieś na południu, na campingu nad samym Bałtykiem, pikne kartki z łosiami przysyłała i szwedzkim lasem.

plakat.jpg.crop_display

Mistrz Mleczko z reklamy.

„Szwedzka teoria miłości” weszła do kin w lutym :-). W tym ciekawym filmie dokumentalnym wypowiada się znany polski socjolog, Pan Zygmunt Bauman. (Urodzony jeszcze przed wojna, no i niedawno w międzyczasie zszedł był ). O szwedzkim społeczeństwie, o byciu „niezależnym” od innych, o Szwecji którą znamy w większości tylko z hej Pippi Langstrump i  mebelków od IKEI.
Film nakręcił włoski reżyser Erik Gandini, który pół życia w Skandynawii spędził a mimo tego Szwecji się dziwi i ma rację… inspiracją do filmu, o ile zrozumiałem właściwie, była książka „Czy Szwed jest człowiekiem”.Poniżej o tym że „ludzie ludziom zgotowali ten los” ! ( Dobrze że łosia nie zgotowali ). A na deser krótkie, szczere wyznanie Rodaka o udanej zemście za Potop szwedzki : ha ! Tyle…zapraszam do lekturki, nasz podmiot liryczny zaczyna od drukowanych liter ten dramatyczny apel, czyli :

 

 CZY TAK POWINNA WYGLADAĆ POMOC OD POLAKÓW NA OBCZYŻNIE....?!?

„W ub. roku rzuciliśmy z żoną palenie , a za oszczędzone pieniądze postanowiliśmy pojechać na wakacje po Skandynawii w roku 2010 . Ktoś nas namawiał do wyjazdu na jagody do Lyckselle . Zrezygnowaliśmy z powodów rodzinnych , ale potem sytuacja się zmieniła i postanowiliśmy jednak zrealizować swoje marzenie wyjazdu na Nordkap . Mój znajomy z innego forum zaproponował wyjazd do malowania domów w okolicach Sunne . Jako plan „B” mieliśmy zbieranie jagód w okolicy . Gdyby nie wypaliło malowanie domów , to mieliśmy zbierać jagody a potem borówki , ale w przerwie mieliśmy plan dotarcia na przylądek północny .

Przeglądaliśmy ogłoszenia i wybór padł na człowieka z Garwolina – Alejandro ( imię oczywiście zmienione ) . Umówiliśmy się na spotkanie pod domem jego rodziny w Koszalinie . Kupiliśmy bilet na prom i zrobiliśmy zapasy . Człowiek obiecał , że był na zbiorach kilka razy i zna tamten teren i wszystkie polany i gwarantował zarobek na poziomie 1000 SEK dziennie . My nadal traktowaliśmy wyjazd jak wakacje . Wzięliśmy sobie kajutę , ale on nie chciał kajuty . Facet wygląda na normalnego ojca rodziny . Docieramy wieczorem i jedziemy do naszych przyjaciół w Amvik . Po kolacji – nasz przyjaciel – daje nam klucze do kościoła i załatwia nocleg w podziemiach . Janusz jest przewodniczącym miejscowej Polonii . Rano zjadamy śniadanie u Janusza i jedziemy do Lesiofors .

2 dzień – Leje codziennie , więc rozkładamy namiot i jedziemy na rekonesans – jest 29.07.2010r.

Po obejrzeniu , stwierdzamy że dobrze nie jest . Domków brak , ale Galina okazuje się fajną gospodynią campingu . Koszt od osoby mieszkającej pod namiotem wynosi 30SEK od osoby za dobę . Spotykamy Polaków i odnosimy wrażenie , że jesteśmy w fajnym gronie . Warunki skromne , ale atmosfera nam to rekompensuje .

3 dzień – Leje nadal – w nocy ratowaliśmy namiot bo przeciekał . Zabieramy zbieraczki i jedziemy do lasu . Alejandro pędzi pierwszy i gdzieś nam zniknął . Po kilku godzinach mamy z żoną 40 kilo i on też tyle . Płacą nam po 12,5 SEK – może jutro będzie lepiej ? Kolega obiecuje lepsze polany . Dzwonię w sprawie pracy przy malowaniu – okazuje się , że Ukraińcy podkupili nam robotę . Chłopaki w Sunne pracują , ale stracili do malowania kilka domów , więc postanowiliśmy zostać przy jagodach na jakiś czas .

4 dzień – Leje ale jesteśmy twardzi – zbieramy z żoną 30 kilo a Alejandra trochę mniej .

Każdy kolejny dzień jest podobny . Leje codziennie , a nasz ekspert i przewodnik Alejandro , to jedna wielka pomyłka i ściema . Staje się tylko kłopotem , bo niewiele pomógł organizacyjnie a do tego czujemy się zobowiązani umową z nim .

Jest dzień 3.08.2010r. Nasz towarzysz oznajmia , że jego żona dała ogłoszenie w portalu i załatwiła pracę w Osby – na południu Szwecji . Ciekawość ciągnie dalej i to ja negocjuję stawkę za godzinę . Jedziemy z 500 km.

1 dzień w nowej pracy 4.08.2010r. Docieramy do pracodawcy po południu . Po drodze nasz Alejandro wypytuje o samochód – dla niego Subaru to trochę egzotyka  . Mówię ile kosztują części eksploatacyjne i serwis .

Na miejscu dostajemy szansę i natychmiast jedziemy do pracy na trzy godziny – układamy mur z kamieni przy nowej piwnicy .

Dostaliśmy miejsce do spania w piwnicy . Dwa maleńkie okienka i brak światła na korytarzu . Kuchnia i kibelek na parterze – trzeba zasuwać po ciemnych schodach . Korytarzyk piwnicy ciągle mokry , bo nie ma kto naprawić przecieku . Minisiłownia za ścianą , więc cicho nie będzie . Prysznic za drugą ścianą i gwiżdże podczas kąpieli , ale stan higieniczny – bez komentarza !

W kuchni : stół , trzy krzesła , kuchnia , lodówka i dwie szafki oraz czajnik i trzy garnki . Zakwaterowano nas w trójkę w piwnicy – nie narzekamy 1000 SEK od osoby/miesiąc . Jesteśmy w trójkę w „pokoju” .

2 dzień rano . Jedziemy do pracy ! Z Jankiem mamy wymienić przezroczyste pokrycie tarasu . Nie ma na co wejść , więc podciągam taki solidny dębowo stalowy leżak – dostałem opierdziel że nie wolno ruszać przedmiotów klienta . Po kilku minutach mój szef (Stefan) szuka drabiny klienta , bo swojej nie ma . Ponieważ nie znalazł , to Janek włazi sposobem . Potem czekamy dwie godziny na materiał .

Po południu jedziemy do Almhult malować dom z zewnątrz . Sympatyczni starsi Szwedzi – daje się z nimi nawet dogadać – choć mój angielski jest słaby . Malujemy do póznych godzin wieczornych . Wieczorem rozliczamy się za wszystkie sprawy i podróż z naszym Alejandrem . Policzył że ma nam oddać 400SEK . Tłumaczę jego pomyłkę , ale on nie chce słyszeć , więc daję spokój . Na drugi dzień mówi , że się pomylił 😯 Ja swoje notatki i rachunki wrzuciłem do kosza .

Wieczorem słyszymy jak nasz Alejandro nam obrabia tyłek . Okno w kuchni jest nad naszym w piwnicy i ten popapraniec pluje na nas tylko po to aby wkupić się u kolegów pracujących na stałe u Stefana . Alejandro jest od nich lepiej wykształcony i pochodzi z innego środowiska – ma zonę i małe dziecko . Lekceważymy to co słyszymy i popełniamy błąd – nie doceniliśmy przewrotności i niegodziwości człowieka…

3 dzień pracy . Jedziemy do Amhult dalej malować dom . Alejandro od pierwszej chwili przekonuje dziadka , że powinno być malowane dwa razy , ale dziadek kategorycznie się sprzeciwia – ten jest jednak nieustępliwy . Biorę pędzle i szykuję się do roboty , ale Alejadro napada na mnie że skoro on maluje na górze , to będą zacieki na moim malowaniu . Zupełnie nie rozumiem o co mu chodzi , bo ja miałem zamiar dokończyć to co zacząłem poprzedniego dnia . Ten wyskakuje z gębą na mnie że go nie słucham , a przecież Stefan zrobił go kierownikiem robót Pytam – czemu się na mnie drzesz ❓ ❗ Bo się znam na robocie 😯 Wszystko obserwują Szwedzi 😳

71259-7db3920d7e5ccfa69140f9c21a501fcd

Widzę jak kilka razy nasz Alejandro pokazuje prześwity w moim malowaniu . Kilka razy pokazuje , że zle robię robotę . Dziadek nie chce tego słyszeć a ten konsekwentnie szkodzi mnie i swojemu szefowi 😕 Wracamy wieczorem do domu a szef mi mówi , że Szwedzi mnie nie chcą na budowie i knocę robotę 😐 Przyrzekłem sobie , że nie zrobię nic poza to co muszę na budowie . Rozmowa ze Stefanem uspokoiła atmosferę – wieczorem załatwiam sobie inną pracę , ale za dwa tygodnie .

4 dzień pracy . Jedziemy pózno bo koledzy popili i nie chciało im się wstać . Dokończyliśmy robotę , a wieczorem idę z żoną zwiedzać miasto . Dojechało dwóch nowych pracowników – jest nas sześciu + plus moja żona i dziewczuna jednego z pracowników . Nowi śpią w kuchni na dwóch gąbkach , bez pościeli .

5 dzień wolny – a mieliśmy jechać do pracy . Z żoną spędzamy ten dzień poza domem . Nie mamy ochoty patrzeć na towarzystwo .

6 dzień pracy . Jedziemy tapetować mieszkanie u Arabów . Dobrze że przezornie zabrałem kanapkę ! Po południu Henio prosi abym gospodarza poprosił o wodę do picia bo szef nie daje a do sklepu daleko . Poprosiłem o wodę , a ten ironicznie zapytał czy chcemy piwo . Odmówiłem piwa , ale ten nawet wody nam nie dał ❗ Arabów częstował jedzeniem i piciem a my dla niego byliśmy obcy .

7 dzień pracy . Pytam Stefana gdzie jedziemy – do roboty , padła odpowiedz . Z drewnianego daszku wyciągam miliony gwozdzi . Wymieniamy papę . Po powrocie , żona skarży się że gospodyni nie pozwoliła jej skorzystać z internetu aby zapłaciła rachunki.

8 dzień pracy : dwaj pierwsi pracownicy mają wyjechać na kilka dni do Polski – będzie luzniej . Alejandro przenosi się do pokoju na górę i zostajemy sami w piwnicy z żoną – NIE MUSZĘ NA PAJACA PATRZEĆ . Wieczorem znowu nam obrobił tyłek , ale już od dawna nam to wisi – włączyłem na niego IGNORA .

Jedziemy malować u Niemców dom . Trzeba też wymienić blachodachówkę na daszku dobudówki . jesteśmy w czterech przy daszku , ale potem z Alejandro wymieniamy przezroczysty dach na tarasie . Stefan przywiózł nam za małe płyty – trzeba wymienić , ale to nas opieprzył za opóznienie . Wracamy po ciemku ale wieczorem słyszę przez otwarte okna jacy my nienormalni z żoną jesteśmy . 😯 Nie wiem w co ten człowiek gra , ale to jest problem Stefana i jego , bo nas za kilka dni i tak nie będzie .

Niemcy okazali się fantastycznymi ludzmi . Dali dwa razy jeść na gorąco . Dali nam narzędzia do pracy bo Stefan prawie nic nie ma .

9 dzień pracy . U pewnego bogatego Szweda rozgarniamy kamienie i robimy kilka innych drobnych robót .

10 dzień pracy . Jedziemy kłaść dachówkę na stodole . Pytam Stefana o miejsce i zakres pracy jeszcze w domu – usłyszałem że jedziemy do roboty i tyle . Na budowie zaczęło lać a ja nie mam nawet kurtki . Po drodze Stefan opowiada mi jak to w Szwecji buduje się wszystko maszynami , a w Polsce robota się ślimaczy bo drogi buduje się łopatą . Stefan sam dochodzi do wniosku że w Polsce nie używa się maszyn bo robotnik mało kosztuje…Po dojechaniu na miejsce informuje mnie że trzeba wszystkie dachówki wnieść ręcznie po drabinie na stodołę i pokryć dach. Czwarty dach w życiu kryłem dachówką , ale pierwszy raz nosiłem ręcznie .

Po południu Alejandro muruje kamienie w progu stodoły , a ja maluję wapnem ściany . Zrobiłem zaprawę do murowania kamienia i przywiozłem na taczce . Po godzinie widzę , że koleś upierdzielił zaprawą wszystkie kamienie i nic nie naprawił . Cała zaprawa znalazła się na ziemi , ale nic nie zrobione 👿 Zabrałem się za to sam i za pół godziny było po robocie , ale zaprawy kilka worków zdążył zmarnować . Na wszelki wypadek poszedł do Stefana i naopowiadał pierdół na mój temat . Żona wieczorem skarży się że nie może dopchać się do pralki – pierze ręcznie .

11 dzień . Malujemy jakiś dom w lesie . Stefan karze mi ustawić auto tak aby nie było widać polskiej rejestracji . Robię ściemę , bo już widzę że nie warto dla nich pracować .

Wieczorem mamy się rozliczać za dotychczasowy okres , ale nie udało się dograć czasu . Żona nadal nie ma dostępu do internetu .

12 dzień – wolny – choć poprzedniego dnia obiecano nam wyjazd do pracy . Dzień spędzamy z żoną na grzybach i rybach .

13 dzień . Malujemy i łatamy w/w stodołę z Alejandro . Widzę , że facet nigdy nie trzymał w ręku kielni , ale twierdzi że wszystko potrafi

14 dzień : Rano leje ale jedziemy do stodoły . Ja i Alejandro malujemy ściany stodoły , a Stefan , Roman i Zenek murują stan zerowy z pustaków , aby za kilka dni w tym miejscu stanął dom gospodarzy . Podmurówka jest zle wykonana i pierwsza warstwa też sknocona przez właściciela , ale nie pozwala rozebrać tego badziewia – trzeba kombinować . Cały dzień prostyją ściany kolejnymi warstwami pustaków . W południe jedziemy ze Stefanem po samochód . Kupił forda escorta za 5000SEK . Stan techniczny auta akurat do złomowania , ale Stefan tłumaczy , że on i żona jezdzić nim nie będą .

15 dzień pracy . Jedziemy z Alejandro do budowy tych fundamentów . Zrobiłem zaprawę i idę robić dobre wrażenie przy stodole . Szukam zajęci\a i udaję że mam robotę , albo udaję że pomagam Alejandro . Robić za bardzo nie ma co , ale co mi tam . Ponieważ znam się na murarce , to ustawiam koledze narożne pustaki i rozciągam sznurek zgodnie ze sztuką murarską . Po dwóch godzinach wracam do pomocy i co widzę : sznurek opuszczony do połowy wysokości pustaka , a każdy następny jest ustawiany na podstawie poziomicy 😯 . Pierwszy raz widzę taki numer , ale facet przyrzekał Stefanowi że potrafi murować , włączonego miałem ignora , Alejandro był kierownikiem Mogłem to zrobić w trzy godziny sam , a robiliśmy we dwóch 11 godzin 😯 Tylko 25% zaprawy na swoim miejscu bo reszta spadła na ziemię…Kolega poszedł do Stefana i na wszelki wypadek nagadał na mnie !

15 dzień pracy . Rano robimy ściemę przy stodole bo Stefan nie ma co do roboty , a po południu jedziemu montować rusztowanie przy budowie domu .

Zajeżdżamy na budowę i widzimy że rusztowania są porozkładane wokół budynku . Alejandro przyrzeka Stefanowi że składał już rusztowania i to nic nadzwyczajnego . Nic nie mówię , że ja mam uprawnienia UDT na montaż rusztowań – ważne w całej Europie , mam własną pieczątkę

Po godzinie nie wytrzymałem bo nie ruszyliśmy z miejsca . Przyglądałem się biernie , ale szlag mnie trafił . Z nami robił jakiś znajomy Stefana , ale był tylko na jeden dzień . Zaczynamy składać , ale Alejandro ambitnie się pogniewał i zaczął coś buczeć pod nosem . Nie dotarło do niego że nie jest kierownikiem tylko robolem tak jak wszyscy w tej firmie :mrgreen:

Olewam całą sytuację i zaczynam nosić podesty rusztowań i nie wtrącam się więcej do montażu . Próbuję powiedzieć , że podesty nie mogą być 1,5 m jeden nad drugim . Dostaję reprymendę ordynarną , więc wracam do noszenia podestów .

Po godzinie nie wytrzymuję i podpowiadam , że trzeba będzie poprawiać robotę – skutek jest taki , że dostaje mi się parę wyzwisk…

16 dzień pracy . Rano słyszę , że mamy czekać do 13 w domu . O 13 jedziemy poprawiać rusztowanie bo podesty są za nisko : wrrr.

W sobotę pytam Stefana gdzie jedziemy do roboty ? Dostałem odpowiedz że jestem wolny – ja że przecież miałem być do jutra i że nawet skasował mnie za kwaterę do niedzieli . Nie usłyszałem żadnej odpowiedzi , a jedynie odczułem , że jestem nikomu nie potrzebny . Zaczęliśmy się pakować . Stefan pojechał do sklepu . Powrót Stefana opóznił się prawie dwie godziny . Poprosiłem o rozliczenie za godziny przepracowane i paliwo . Podałem ilość godzin i kilometrów . W odpowiedzi usłyszałem że jestem oszust i próbuję go oszukać . Po nerwowej awanturze ze strony Stefana powoli powoli przekonałem go do ponownego liczenia godzin . Okazało się że Stefan zgubił jeden dzień , ale to mnie oskarżył o próbę oszustwa . Przeprosił mnie i rozliczył prawie co do korony . Nie zwrócił mi za kwaterę z soboty na niedzielę .

Podsumowanie ❗

Firma Stefana to firma KRZAK . Wartość sprzętu posiadanego – 10-12 tys koron . On nawet nie ma drabiny . Jedna piła do desek ze stołem , jedna duża szlifierka i jedna mała , wkrętarka i parę szpachelek – TO CAŁY MAJĄTEK FIRMY .

Jeśli musisz coś zrobić to najlepiej zabrać swoje narzędzia z Polski . Ubrania musisz mieć swoje , a picia też ci nikt nie da . Pościel zabierz swoją i jakiś materac bo spanie na podłodze . Środki czystości miej swoje i komputer też . Stefan oferuje ci robotę za 60SEK i nic poza tym . Nawet garnki musisz mieć swoje . Pierwszego dnia musieliśmy z żoną kupić CIF i wyszorować kibel , bo na tym syfie strach było usiąść .

Za pokój w piwnicy i dostęp do kuchni , łazienki , prysznica i pralki raz na tydzień , zapłaciliśmy 1000SEK po 17 dniach pobytu !

TVP nie było , do internetu dostępu nie było .

Poza tym wszystko okey . Jeśli komuś to odpowiada to dysponuję namiarami ...”

Anonimowy rodak Szfejk z forum

 

 

 

Advertisements

2 uwagi do wpisu “O Szwecji i raczej na wesoło

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s