”My brain is not Spain”* ! Oraz Ucho Prezesa w wersji katalońskiej

Niedawno minęło 6 miesięcy bezpośredniego zarządzania Katalonią przez madrycki rząd. Ów rząd w międzyczasie, szczęśliwie, przeminął także…i paragraf 155 nie obowiązuje już. Czy Hiszpania zdoła wynurzyć się z odmętów politycznej schizofrenii ? Poniższy post jest owocem moich trzech wizyt w tym kraju, w kwietniu oraz maju/czerwcu, oraz 2,5 miesięcznego pobytu od sierpnia do połowy października.
W tym czasie na pewno wiele się tam w polityce zmieniło, wygląda że naprawdę na lepiej, opcja hardline niby na bocznym torze, a społeczeństwo Katalonii odczuło wyraźną ulgę…natomiast są i tacy, którzy twierdzą że to kolejny odcinek kiepskiej farsy, za która i tak stoją ukryte siły, loże, a tak czy inaczej proces demokratyzacji Katalonii jest odwlekany, mydlenie oczu idzie pełną para bo i  żadnej niepodległości nie będzie.

Rozmawiałem zarówno z bezdomnymi i działaczami niepodległościowymi na placa Catalunya, zwykłymi obywatelami, inteligencją, Polakami, jak i z lokalnym dziennikarzem który jest przyjacielem ex-prezydenta, przebywającego nadal na uchodźstwie w Berlinie, a aktualnie w Belgii. Z uczestnikami manifestacji, policjantami, sklepikarzami, aktywistami po obu stronach, kuzynem znanego prawicowego polityka…

(* Zrymowane graffiti na murze w Katalonii ).

Demokracja ? Wolność jednostki i tak dalej ? Jaka demokracja… Zapraszam do obejrzenia mego króciutkiego klipa z Youtube o katalońskiej wiośnie w Barcelonie, gdzie głos zabrało dwóch moich tamtejszych znajomych (faktycznie mocno zaangażowanych działaczy ), artykuł pojawi się pod nim, jest nieco chaotyczny – ale blog to dla mnie cos w rodzaju notatnika przed napisaniem artykulu – i sporo fotek poniżej a wszystkie są mego autorstwa :

 

 

 

 

Hołd dla Katalonii. „Nie potrzebujemy tu króla” !

 

DSC04794

Centrum Barcelony. I metafora demokracji ?

Miecz Damoklesa wisi nad słoneczną  Hiszpanią : 20% domów stoi pustych, mimo sporego wzrostu gospodarczego (?) miliony pogrążone w biedzie…porzucone wioski, nieczynny wielki port lotniczy, galopujący dług międzynarodowy i można jeszcze długo wymieniać. Znajduję w necie mocny artykuł Holendra, ktory spedził w Hiszpanii 15 lat. Ma – nieco hardkorowy – tytuł ” 5 powodów dla których Hiszpania jest tykająca bombą dla Europy”…

https://www.euronews.com/2018/03/01/five-reasons-why-spain-is-a-time-bomb-for-europe-view

A Katalonia i kraj Basków ( Czyli jakby nie było dwa najbardziej zbuntowane regiony ) podobno radzą sobie najlepiej w całym królestwie. Które składa się z 17 tzw wspólnot autonomicznych.

DSC04782

Kwiecień, placa Catalunya. W maju namioty zniknęły. W czerwcu przeniosly sie pod siedzibe rzadu, ale na poczatku pazdziernika ostatecznie (?) dzialacze zostali stamtad wyproszeni…

W czasie hiszpańskiej wojny domowej 1936 roku byli tu Orwell, Hemingway i jeszcze kilku innych ówczesnych „celebrytow”. Ten pierwszy napisał słynny „Hołd dla Katalonii”, drugi „Pożegnanie z bronią” ale i zapomniana sztukę o tych dramatycznych latach, która niedawno została wystawioną na deskach brytyjskiego teatru.

Jest czerwiec 2018 : centrum Barcelony, plaza Catalunya, przebijam się przez turystyczny tłumek, omijam Ramblas, skręcam w równoległy do niej deptak by zyskać na czasie i szybciej dojść do Plaza Real. Widzę stoiska z rękodziełem, strzela mi do głowy by zapytać : i pytam pierwszego z brzegu faceta : czy Hiszpanie lubią swojego króla ?

-Tak – odpowiada mężczyzna – ale jestem Włochem.. zapytaj pozostałych, to wszyscy Hiszpanie albo Katalonczycy. Pytam kobiety – sprzedającej ładne pozytywki, ma zarówno taka z La vie en rose jak i Pippi Langstrump – czy mówi po angielsku ( Nie …), to dukam po hiszpańsku i ona chętnie, bez namysłu odpowiada :

nie potrzebujemy króla ! A dlaczego pytasz…? No, interesuje mnie Twoja opinia. Ehh, cała ta rodzina królewska, te ich konferencję, spotkania. –Pasożyty… – pasożyty ? Podchwytuję. – Tak, złe pasożyty ( Trudno przetłumaczalne : los parasitos de los malos ). A na koniec kobieta dodaje, bez uśmiechu :

Cucharachas…( Karaluchy ). Dziękuję jej i idę dalej.

Jacka spotykam obok Ramblas. W kraju Cervantesa od 5 lat, zwykle pracował na czarno, tak mówi po hiszpańsku. Ostatnio w jakimś magazynie, było nieźle tylko ze…miała być kontrola i szef go zwolnił ( –ale mnie przepraszał ). Pieniądze się kończą, nie za bardzo wie co robić dalej, szuka kolejnej ale marnie jest. Rozmawiamy o sytuacji w Europie i siedzimy przed wejsciem do duzego sklepu, dyskutujemy o Polsce, Hiszpanii, o tutejszej polityce, kwestiach hmmm etnicznych itd, moze z godzine a obok przechodza tabuny ludzi i chyba nikt nas nie rozumie. Jacek jest dosc inteligentny, ale mocno sfrustrowany, i ma raczej wyraziste poglady.

Jaka tam niepodległość Katalonii – zżyma się Jacek – Hiszpania im nie pozwoli i już, nie będzie żadnej niepodległości, niemożliwe i tyle ! Niestety, mam podobne zdanie : ok 20% hiszpańskiego przemysłu jest tutaj, oraz Katalonia generuje wielkie zyski z turystyki zatem madrycki rząd, prawicowy czy lewicowy, takiej kury znoszącej złote jaja nie zostawi…da pewne przywileje, moze i uwolni wreszcie wiezniow politycznych, ale wiecej nie. I co bedzie dalej z Katalonia ? Tu niestety raczej nie ma prostych odpowiedzi.

DSC04834

Dzień Ziemi w Barcelonie,

W maju obok protestujących na placa Catalunya przeciwko hiszpańskiemu stłumieniu demokracji byli także bezdomni. Johan, Hiszpan holenderskiego pochodzenia, urodzony w Ameryce płd, który nie ma pracy od kilku miesięcy i mieszka z dziewczyna w namiocie

-Witaj w moim domu – zaprasza mnie, gdy przysiadam na skraju jego walizki. Johan wygląda marnie, choruje, załatwia się w pieluchy. Jak ma znaleźć pracę, skoro co chwilę musi chodzić do ubikacji ?

Ale wtedy, podczas ataku furgonetki na Ramblas w ub roku pracował w małym sklepiku i akurat przez ten deptak przeszedł gdy przejechała furgonetka…i opowiada. – widziałem przez moment ta furgonetkę – mówi mi Johan – i brązowych ludzi w środku. Co za popier*oleniec wpadł na pomysł żeby tak ludzi rozjechać ?!?

Niedaleko w namiocie mieszka jego znajomy, który prowadzi strajk głodowy : w pierwszych dniach czerwca był tam nadal. Uśmiecha się smutno, poznaje mnie gdy przychodzę tam, kolejny raz : robię to aby pokazać mojemu rządowi że coś tu jest NIE tak jak trzeba !

W Barcelonie i okolicy jest aktualnie ok 5 tys bezdomnych, mimo rzekomego wzrostu gospodarczego i spadku bezrobocia…

Samo centrum, boczna Ramblas czyli ulica Ferran wybrukowana kostką, niedaleko kataloński parlament, a w bocznej uliczce…zawsze zastanawial mnie fakt, ze tak wielu bezdomnych śpi w dzien ?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

WP_20180911_010

Rodzina ‚independentistas’, ma sie rozumiec, w drodze na manifestacje w Barcelonie.

Barcelona jest jednym z najgęściej zaludnionych miast europejskich, a ilość mieszkań socjalnych wynosi, wg tutejszej organizacji Habitat3, tylko 2 procent… przy europejskiej średniej 18%. Jak mówili mi lokalni, dużo mieszkań stoi pustych i to tych zajętych przez banki, zwłaszcza w czasie kryzysu finansowego sprzed 10 lat : jest ich naprawdę sporo i stają się one potem niesprzedawalne ! Uprzednio banki  dużo tu zainwestowały w mieszkania. Do niektórych z nich, ale także i do prywatnych pustych włamują się dealerzy narkotyków, by przyjmować tam swoich klientów…

Alfredo : prawo tu jest takie, że i że dwa lata może trwać ich wyrzucanie. Tak powolne. Te tzw Narkopisos czy narkomańskie mieszkania to powszechnie znany tutaj temat. Pewien Polak z którym tu rozmawiałem był kiedyś w jednym z nich : koszmarne widoki…biorą tam też twarde narkotyki, widziałem ludzi z wystającymi z rąk strzykawkami, po prostu.

Ogólnie wygląda na to że sprzedaż narkotyków na ulicach hiszpańskich dużych miast już dawno wymknęła się spod kontroli, dealerzy w biały dzień namolnie namawiają turystów w centrum na ‚coffie shop‚, są prawie bezkarni, te same twarze za każdym razem…Oczywiście tajniacy przebrani w zwykle ciuchy także ich obserwują. „Ale dealerzy są cwani, mają przy sobie niewielka ilość narkotyku, w takim mieszkaniu też, zatem nie ma ich zwykle za co zatrzymać…albo policja wypuszcza ich góra po dwóch dniach, i oczywiście zaraz wracają na ulicę : tutaj problemem jest nieskuteczne prawo. Zwykle są to pakistańczycy, afrykanie, nawet muzułmanie, czasem latynosi, rzadko kiedy Hiszpanie.”

Dealerzy czasem bywają agresywni. Wojtek : niepotrzebnie wdałem się w rozmowę z takim murzynem z dreadami. Facet najpierw niby był uprzejmy, a potem mówi mi że mu przeszkadzam w pracy : w biały dzień w centrum mówi bezczelnie do przechodniów o tym ‚coffie shop’ ! Wkurzyłem, bo nie biorę żadnych narkotyków a on był z Nigerii to powiedziałem mu „ale nie przyjeżdżaj do mojego kraju” a on coś o rasizmie zaczął gadać i że mi skopie tyłek, to wyśmiałem go. Potem pomyślałem że powiem o tym policjantowi na Ramblas, byłem ciekawy czy ich to obchodzi i czy zrozumieją mój hiszpański: funkcjonariusz wysłuchał, dodałem że murzyn był ‚anti white racist’ to policjant się uśmiechnął i dodał : problem z tymi afrykanami jest taki, że wg nich każdy biały to rasista. Poklepał mnie po ramieniu, uśmialiśmy się obaj i tyle. Ale wiesz, dla mnie to i tak pozytyw bo kiedyś w kraju przyczepił się do mnie podpity gliniarz, tak o nic, i groził mi. A dawno temu inny pociągnął mnie pałką po nodze po koncercie rockowym. Zatem ci w Hiszpanii to jednak inny poziom, i przynajmniej większość z nich to napakowani faceci, wzbudzają respekt, nie jakieś tam przecinki czy dobre wujki jak widziałem we Francji czy zwłaszcza w Italii. Oczywiście, tą patologia tutaj to tylko jedna strona medalu : mnóstwo ludzi, zwłaszcza turystów, chcę palić trawę i dlatego tacy jak on mają ciągle klientów. Społeczeństwo jest chore, mimo tego chrzanienia o kulturze i rozwoju, tą cywilizacja idzie donikąd ! Jedni drugich warci zatem.

Nadal centrum : Ładny dziedziniec i stare budynki wokoło, na parterze kawiarenka, a na piętrze nie byle co bo Biblioteka Katalońska… Na dworze stoliczki dostępne dla każdego, a nad głowami drzewa pomarańczowe mniam…hałas niemiłosierny w tle czasami bo trwa remont w bramie za dziedzińcem. Troszkę menelstwa przycupniętego pod ścianami, na schodkach. Poza tym luzik…Masywna brama wejściowa z wysokim wykuszem, który w przypadku gdy pada ( A wiosną tegoroczna nad Śródziemnym często nie rozpieszczała…) jest schronieniem dla przechodniów. I stada dzikich papug, z roku na rok coraz więcej tych kolorowych zwierzaków.

Zabawnym i świetnie zrealizowanym programem satyrycznym jest kataloński TV Polonia ( 🙂 ), wrzucam poniżej akurat odcinek może mało rozrywkowy (Ale po angielsku ) natomiast zapewniam że pozostałe są śmieszne, kpiny z madryckiego rządu na przykład, a ten natomiast nawiązuje do wydarzeń w Katalonii ubiegłej jesienii… Wczoraj w Barcelonie manifestowało ok milion zwolenników niepodległości : czy to jednak coś wogóle zmieni ?

2018-09-24 13.05.39

W trakcie obchodow dni lokalnej patronki, niejakiej Merce, parada w centrum Barcelony. Nie za bardzo wiadomo, kim byla : to co ustalilem na pewno to ze imie pochodzi od’ Mercedes’. Mimo niestabilnej sytuacji politycznej, kazda okazja do fiesty jest dobra…i do  teatralnych gestow.

Witajcie uchodzcy, turysci do domu ! ”

Barcelona wciąga, męczy, uzależnia, daje poczucie euforii, fałszywe nadzieje, poczucie wspólnoty złudnej i faktycznej, ale i realne możliwości. Tłumy na Ramblas były są i będą chyba do końca świata.
Wszystko takie wymieszane, coraz ciaśniej, tloczniej, glosniej, coraz więcej Ruskich, chińczyków, namolnych i bezkarnych handlarzy shitu, papug latających nad głowami, samotnych spacerowiczów i szczęśliwych par, turystów zachwyconych, zmęczonych i znudzonych, a w przewadze obojetnych po prostu, oraz porozwieszanych gdzie sie da żółtych tasiemek zwolenników niepodległości Katalonii, plus sprzedawców kompletnego badziewia typu tandetne wachlarzyki, koszyki, jakieś kiczowate plastikowe koszmarki, i pochodzących głównie z Afryki handlarzy oferujących (podrabiane) buty, koszulki i takie same torebki, zwijających błyskawicznie w białe prześcieradła towar gdy policja się pojawia…

Zabawa w kota i myszkę ? Ponoć lewicowa pani burmistrz dała prikaz by tych ostatnich sprzedawców za bardzo nie przeganiać, mimo iż właściciele sklepów protestują. Niedawno zdesperowani murzyńscy sprzedawcy podrobionych ciuchów – tzw manteros – zaatakowali policjanta w miasteczku pod Barcelona. ( Handlarza skazano na ponad 4 miesiące więzienia ) A latem napadli w nocy w Barcelonie amerykańskiego turystę i pobili go. Manteros to zwykle afrykanie bez dokumentów (‚sin papeles’ ), a ich towar pochodzi z Chin… (Wg rzecznika radykalnej, skorumpowanej i niedawno rządzącej prawicowej partii przestępczość w Barcelonie rośnie ok 20% rocznie. I że mimo iż wiadomo że to nie uchodźcy są przyczyna wszelkich problemów Hiszpanii, granice trzeba uszczelnić.) Dla jednych to handlarze, a dla innego polityka jeszcze innej radykalnej partii to mafia i trzeba przywrócić porządek i prawo na ulicach. Niektórzy twierdzą że gdyby turyści  nie kupowali od ulicznych handlarzy, nie byłoby problemu, a tak istnieją jedni dzięki drugim bo to turyści są ich głównym celem…Tak czy inaczej, uliczni handlarze mają nawet swój związek a kilku z nich próbuje się wyrwać z tego handlu podrabianymi produktami i…założyli małą kooperatywę, szyją na miejscu autentyczne podkoszulki. Na razie jednak sprawa nie jest rozwiązana i kilogramy podrabianych produktów zalewają ulice miast, zwłaszcza w nocy.

Jednak takie wydarzenia jak zamachy czy strzelaniny to nadal tutaj rzadkość. Główna zmorą są bardzo skuteczni uliczni (Centrum i komunikacja miejska ) i plażowi złodzieje. I wydaje się że ‚ogólnie’ jest w tym kraju spokojnie, jeszcze ? Może mi się tak wydaje, bo wolę Hiszpanię niż Francję? A może dlatego że latem całe dwa miesiące nie oglądałem żadnych informacji tzw głównego nurtu, aby się odłączyć i docierałydo mnie tylko pojedyncze njusy…Z tym że po zamachu z sierpnia ubiegłego roku Hiszpania, a zwłaszcza Barcelona już nie będzie taka sama…ale i w tym sierpniu znowu coś się wydarzyło : na komisariat w Barcelonie wszedł mężczyzna arabskiego pochodzenia, zaczął wykrzykiwać islamskie powitanie i machać wielkim nożem : policjanci otworzyli ogień i położyli go trupem na miejscu. Atak zakwalifikowano jako terrorystyczny. A patrole z ostrą bronią w centrum miasta przypominają mi Francję.

No, chyba sielanka się naprawdę, niestety, skończyła…zwlaszcza ze, jak wlasnie podaje francuski dziennik Le Figaro, ilosc osob ktore dostaly sie nielegalnie z Maroka do Hiszpanii od stycznie br wynosi ok 48 tys ! Co stanowi przyrost o 155 procent…

I wielu z nich probuje potem oczywiscie przedostac sie do Francji poprzez Pireneje albo kraj Baskow : liczba zatrzymanych na granicy  wzrosla wg strony francuskiej o ok 60% w porownaniu z rokiem ubieglym…artykul rozpoczyna sie pytaniem zdecydowanie retorycznym : czy to sie skonczy ?

A jak donosił niedawno brytyjski dziennik The Guardian, w czasie ubiegłorocznej manifestacji w Barcelonie wznoszono okrzyki : Uchodźcy mile widziani, turyści do domu ! Potem takie napisy zaczęły się pojawiać na murach Barcelony. I takie że masową turystyka zabija miasto : co niestety jest oczywiście prawda, mieszkańcy mają już od lat dość nocnych burd i hałasów, wszczynanych przez pijanych brytyjczyków oraz wątpliwej urody angielskie dziewuchy. Niedawno ktoś przebił opony w turystycznym autokarze zaparkowanym w centrum…

Tak, bo często owi turyści to prymitywy z zachodnich krajów, upijający się w barach i wczeszczacy bez sensu, o mentalnosci glownie post kolonialnej, albo durni kibole, którzy praktycznie prawie nic nie wiedzą o katalońskich dążeniach niepodległościowych, nie obchodzi ich historia, architektura, Gaudi, flamenco itd. NIE…ale też bez nich tutejszy biznes turystyczny nie istnieje. Czyli jakby nie ma rozwiązania…? Normalnych porzadnych turystow naprawde niewielu. Ludzkość schodzi na psy i najlepiej widać to wielkich miastach.

Ukryte konflikty, bieda w stylu trzeciego świata, drogie hotele i luksusowe sklepy, pomieszanie ogólne, ale i tak jakby lepiej, spokojniej niż we Francji i wspaniałe Słońce nad tym wszystkim, albo ulewy w stylu prawie monsunowym…

********

 

2018-09-23 14.51.29

To zdjecie zrobilem na placu Jaume, czyli pomiedzy siedziba rzadu (Generalitat) a ratuszem : Castellers to stara katalonska tradycja, ale pojawiaja sie juz ekipy z innych krajow Europy a nawet Indii…

Nie zapomne o Katalonii…

w tym roku spedzilem w Hiszpanii trzy miesiace. Rozmowy, ciekawe spotkania, wypytywanie tutejszych i obcych….Czesc z imion moich rozmowcow zostala zmieniona :

Juan, członek partii Podemos opowiada mi dużo o swoim kraju :

Hiszpania to katastrofa – podkreśla – katastrofa…politycy, korupcja, rząd, mówi mi o brudnych interesach rodziny królewskiej, np sprzedaży broni do arabskiego reżimu na Bliskim Wschodzie.

A Lluis każdemu kto podchodzi do ich stolika by podpisać się przeciwko maltretowaniu zwierząt tłumaczy :

W Katalonii nie ma już corridy, walczyliśmy o to długo i wygraliśmy ! Ani nie ma na wyspach kanaryjskich. Ale nadal trwa katowanie bykow w innych czesciach kraju, np podpalanie im rogów…Po co ??? Bez powodu. Okrucienstwo… Lluis narzeka trochę : w tym roku mniej turystów, mało dają pieniędzy do mojej puszki na datki, robią zdjęcia bez pytania a ja sam płaciłem za całą tą ekspozycję ! Czasami Lluis strofuje turystów gdy robią mu zdjęcia, wścieka się na nich. Albo biadoli : od trzech lat nie miałem kobiety, to teraz nadał by się każda…

Z boku stoi smagły Hiszpan, i przygląda się wszystkim, także protestującym obok działaczom niepodległościowym z nowego miasteczka namiotów, które właśnie wyrosło tuż przed wejscim do siedziby rządu. Alejandro jest Żydem, nie trzyma żadnej że stron w konflikcie katalonsko hiszpańskim, ale niepokoi go  ta radykalizacja katalonczykow, to ich przekonanie ze sa najlepsi, to mu sie wydaje niebezpieczne i bliskie nazistowskim pogladom w trzeciej rzeszy przed druga wojna swiatowa…

Wielka manifestacja zwolenników republiki katalońskiej i hiszpańskich monarchistów; rozdziela ich policja i wzajemna nienawisc tez ich rozdziela, atmosfera gestnieje…obchodze blokade policyjna bocznymi uliczkami, by porozmawiac z uczestnikami.

Susana jest wściekła : tu było dobrze ze 30 lat, żyliśmy razem spokojnie, potem pojawił się Pujol, ten polityk lokalny, no wiesz, ile ukradł pieniędzy. A teraz zmuszają hiszpańskie dzieci aby uczyły się katalońskiego w szkole jako głównego języka, a hiszpański i angielski to tylko dodatkowe języki…A te rzeczy o których krzyczą ci z drugiej strony, to było 40 lat temu, rozumiesz, że Franco itd, a wojna domowa była 80 lat temu !

My jesteśmy spokojnie nastawieni , pacyfistycznie – Susana odpowiada na moje pytanie czy gdyby nie policja pomiędzy oboma grupami, doszło by do przepychanek i walki.

Policja nie biła demonstrantów w ub roku tu w Katalonii ( Wg Susany…) : czy ty wiesz że oni policję atakowali, oraz zasłaniali się małymi dziećmi ??? To była intryga.

I teraz Ci od niepodległości Katalonii nas nie chcą – a co ty na to że oni po prostu już nie chcą być Hiszpanią – pytam – Hiszpania jest jedna – słyszę odpowiedź. Unioniści rozpościerają duża flagę na ziemi, śpiewają Viva Espana na popularna melodię, niech żyje król itd.

Chwilę wcześniej pytam ich co pozytywnego mogą powiedzieć o hiszpańskim królu :

tak, nasz król reprezentuje nas w świecie. Co, tamci mówią że sprzedaje broń na bliski wschód ?

Tak ! Ale to każdy kraj sprzedaje. No, nie każdy – mówię – a co to zmienia nawet jeśli tak wielu krajów sprzedaje, chodzi mi konkretnie o Wasz przypadek.

Idą w zaparte, myślę sobie. Ale potem patrzę na tamtych po drugiej stronie, oddzielonych policyjnym kordonem : na pierwszy plan że strony katalońskiej wysuwają się osoby trzymające rozpostartą, czerwona flagę z sierpem i młotem… jedni drugich warci ?

Carlos :

nie ma drugiego europejskiego, dwujęzycznego kraju gdzie zmuszano by dzieci do nauki lokalnego języka…a wogole ta Katalonia to robi na przekór ciągle : Hiszpania nie chciała więcej uchodźców, to wtedy katalońskie władze że przyjmą wszystkich, a jak Hiszpania chciała przyjmować to oni z kolei że nie ! Albo ze zmianą czasu ta sprawa.

Co do króla, fakt…jest raczej niepotrzebny – to w odpowiedzi na moje pytanie o wielu Hiszpanów którzy są za powrotem Republiki.

Wg niego informacja o tych 800 osobach pobitych przez hiszpańską policję ub jesieni to…nieprawda :

sfałszowano ta informację, a były tylko dwa oficjalne zgłoszenia potem od osób pobitych (? ) Katalonczycy publikowali filmy wideo, które były zapisami zamieszek z Ameryki Pld, a miały udawać Katalonie – tak twierdzi Antonio, a ja zastanawiam się czy to kolejny przykład prania mózgu, orwellianskiej rzeczywistości, paranoi czy politycznej poprawności.

Wg niego to także nieprawda iż Hiszpania jest straszliwie zadłużoną i wysysa Katalonie : to w Katalonii dług publiczny jest bliski eksplozji, zaś sytuacja Hiszpanii jest ogólnie lepsza...

Miasteczko namiotowe independentistas przed budynkiem rządu rozrosło się, ale też musiało się trochę opanować : po jego lewej stronie wyrasta scena na koncert z okazji patronki Katalonii, średniowiecznej katolickiej świętej Merce.

Lluis siada przed miasteczkiem że swoimi plakatami wegańskimi i niepodległościowymi, i kieruje mnie do dwóch jego mieszkanek. Anita i Martina mieszkają w namiotach, częstują mnie jogurtem, woda mineralną, jest także zapiekanka z makaronem : – ludzie nam przynoszą. W ciągu dnia przewija się tu wiele osób, na noc zostaje może dwadzieścia.

Gdy pytam Anitę jak długo zostaną tu w namiotach na placu, ta po króciutkiej chwili wahania odpowiada mi dobrą angielszczyzną i z uśmiechem : aż do niepodległości…

Nie wyobrażasz sobie, jaki jest poziom zakłamania i korupcji naszego państwa – mówi Martina, a gdy pytam o rzekome zmuszanie dzieci w Katalonii do nauki lokalnego języka jako głównego, przerywa mi zdecydowanie, ale że śmiechem : nie ma języka hiszpańskiego, coś takiego nie istnieje ! Jest kastylijski. A gdy mówię o hiszpańskiej wersji wydarzeń z 1 października ub roku, Marta mówi od razu : nie słuchaj fake news !

I wiesz – tak wiem, już niestety o tym słyszałem – że 29 września będzie tu, no właśnie tu na placu, manifestacja a raczej jakby celebracja ku czci hiszpańskich policjantów, tych którzy stłumili naszą rewolucję 1 pazdziernika ubiegłego roku ?

Ale haniebna manifestacja skończyła się szybko : wkurzeni Katalonczycy po prostu przegonili hiszpańskich policjantów. A potem trochę ganiali się w centrum Barcelony z rodzimymi Mossos ( Lokalna policja), którzy oblani litrami farby w końcu odjechali, zegnami brawami, gwizdami, krzykami : Fora !( Wynocha ) i “hiszpanska k…a” ( Puta espanola ).

A w pierwszym tygodniu października ostatecznie prokatalonscy aktywiści zostali przez policję wyproszeni z placu przed siedzibą rządu… Został tylko Lluis, który przychodzi co najmniej 2,3 razy w tygodniu na kilka godzin ze swoimi transparentami i plakatami. I zna policjantow, wiekszosc z tych pilnujacych budynku rzadowego go lubi i macha mu przyjaznie, wymieni z nim kilka slow. Ale ten nie – Lluis wskazuje mi go ruchem glowy – on jest niemily, to faszysta.

Antonio :

W Hiszpanii 40 lat temu było inaczej, do 1975 roku była inna obyczajowość, nie było np żadnych nocnych imprez, nie było tu prawie cudzoziemców : po śmierci dyktatora Franco pojawiły się krótkie spódniczki, latynosi, czarni itd. Franco jest winny śmierci wielu Hiszpanów. Ale zbudował też wiele tam, o popatrz – pokazuje mi zdjęcie zbiornika wodnego Atazar – ta wodę pije Madryt. Te konstrukcje to jedyne co dobrego było za jego czasów.

Antonio jest z Madrytu, pracuje jako elektryk przy utrzymaniu linii wysokiego napięcia na kolei. Pracował kilka miesięcy w Polsce przy obsłudze trakcji Pendolino, w Warszawie i Gdańsku- pokazuje mi zdjęcia z placu Zamkowego w Warszawie i z Gdańska. Dla mnie Polska to tani kraj – mówi – ale wiem że dla moich polskich kolegów pracujących na kolei nie ! Wiesz co mnie w Polsce zdziwiło ? Że Słońce wstaje tak wcześnie…u nas ok 7, 8 rano dopiero. I zima, raz tylko moglem u Was zima chodzic z krotkim rekawem.

Nie lubi Katalonczykow bo oni nie lubią tych z Madrytu. Uważa że sprawa ataku hiszpańskiej policji na manifestantów rok temu to wina polityków, a policja tylko wykonywała rozkazy…ale czasy jak w epoce Franco już nie powrócą, nie będzie wojska na ulicach już więcej. Jednak niepodległość Katalonii jest nierealna, także z przyczyn ekonomicznych. I że jego zdaniem ludzie w innych częściach kraju , miastach jak Sewilla, Kadyks, Segovia są sympatyczniejsi niż tutaj (?)

Jonathan R. ( ksywa Bastardo Corazon de Elefant ) jest muzykiem, żyje ze śpiewania swojego rapu w podmiejskich pociągach do Barcelony, wozi że sobą wzmacniacz.. Był tu pionierem takiego muzykowania. Śpiewa dużo i ciekawie, teksty ma ostre, za ostre pewnie. Mówi mi : nie mam już kanału Youtube, usunęli go bo pewnie rząd go nie chciał. Ale możesz posłuchać mnie na stronie Bandcamp. Przybija mi piątkę i idzie śpiewać do następnego wagonu.

Isidora pięknie gra na gitarze w pociągu i śpiewa rzewną piosenkę. Dostaje brawa, tak jak Jonathan. Wogóle w pociągach podmiejskich i metrze codziennie ktoś gra, lepiej albo gorzej, monotonnie albo ciekawie, na gitarze, harmonii albo choć śpiewa a capella , z towarzyszeniem wzmacniacza tylko, zwykle za głośno. Albo chociaż sprzedaje chusteczki higieniczne. Albo sępi pieniądze.

Będąc na plaży patrzą z pociągu na piasek, Morze i na nas, a z pociągu patrzy się na tych na plaży. Z zazdrością, bo pociąg często pełny jak puszka sardynek, tłok, po krótkiej walce o miejsca większość zostaje na stojaka… Ale też po wyjściu z wagonu do plaży jest dosłownie kilkanaście metrów, uff. Tak czy inaczej , komunikacja miejska i podmiejską w Barcelonie jest jednym z najlepiej działających w Europie.

Ludzie są tu teraz tak podzieleni, jak nigdy jeszcze. Jedni wyzywają drugich : Hiszpanie tutejszych od Catalufos ( Co znaczy mniej więcej ‚pieprzeni Katalonczycy’, a ci ich od Fachos ( Faszystów ). A demokracja to fikcja…nie jestem za niepodlegloscia Katalonii, ale i nie popieram Franco “ student Enrique.

Lluis : siedzę tu z moimi plakatami, policja nigdy mnie nie goni, a jestem tu ponad 10 lat. Wiem że w Polsce nie lubiliście Związku Sowieckiego, a ja nie lubię Hiszpanii, ich policji i ich faszyzmu ! Ale pochodzę z północnej Hiszpanii, okolice Santander. I czuje sie Katalonczykiem ! Czasem ktoś przechodzący zwyzywa mnie od sukinsynów, albo mi grozi. A ja nie jestem bohaterem : jak wracam z moimi plakatami do metra, składam je tak by nie było widać czego dotyczą, żeby ktoś się nie przyczepił. Ale też wielu mnie popiera, podejdzie, zagada.

Tak, Hiszpanie nazywają nas Polacos, może dlatego że nasz język jest szeleszczący jak polski.

Zastanawia się na głos : Wiesz, miałem kontakt z dziewczyna z Polski, pisaliśmy smsy a kiedyś tu nawet była ale przestała się wogole odzywać. Co się stało ? Taka ładna dziewczyna. Popatrz na ta parę co przechodzi, ona fajna a on taki…eeee, co też ona w nim widzi, może dobrze się bzyka ?

Lluis wzdycha : chciałbym kiedyś porozmawiać z prezydentem naszej republiki, ale…jest tak wielu ludzi pomiędzy mną a nim. Czasem przez plac przejeżdża niepozorny seat kombi z przyciemnionymi tylnymi szybami : zobacz, to auto naszego prezydenta – cieszy się Lluis – wstajemy, jedzie prezydent Katalonii.

Wiesz – dodaje – ja tego Waszego byłego prezydenta teraz już naprawdę nie lubię, kiedyś przewodził wielkiemu ruchowi robotniczemu w Polsce, a teraz…jest gruby. Nasi politycy siedzą w więzieniu albo na wygnaniu, protestujemy aby wyszli, ale ja wiem że kiedyś jak wyjdą to będzie tak samo. Tzn wrócą do rządu, będą mieli znowu dużo pieniędzy itd. Ja nie mam wątpliwości co do tego, już nie jestem naiwny…

Lluis wstaje codziennie po czwartej rano, by karmić bezpańskie koty. Potem jeszcze po nich posprząta, chwilę się zdrzemnie, idzie na siłownię i wraca na śniadanie.

Siedzimy znowu na placu Jaume w Barcelonie. Chcesz bocadillos ? Pyta Lluis Zrobione z bardzo dobrego chleba, a farsz (wegański ) przygotowała moją matka. Częstuje mnie też wiele razy owocami.

Dziś jestem tu już 7 godzin, uff, gorąco jak w lecie ale na szczęście sporo turystów; co chwilę ktoś pyta, podchodzi, podpisuje petycję…O 20h zwijam się. Pomożesz mi poskładać plakaty ?

**********

„Zapomnij o Katalonii” ( parodia,  wersja anglojezyczna, z lokalnego programu satyrycznego o przewrotnej, dzwiecznej nazwie TV POLONIA ) :

 

 

DSC05400

To naprawde rzadki obrazek w Hiszpanii…(czyli burka tylko ze szparą na oczy, a nie grube osoby 😉 bo takich niestety sporo). Ale NIE CHCĘ tego w Polsce.

DSC05530

Huragan i sztorm Leslie a raczej jego poczatek, playa de Coco, Badalona.

DSC05472

To wydarzylo sie 1 pazdziernika 2017 i na murach katalonskich miast nadal sa napisy : niezapomnielismy, nie przebaczylismy.

DSC05427

I dlatego bywaja na murach graffiti o ‚okupacji Katalonii’, ktora podobno trwa od 18 wieku.

DSC05467

Oczywiscie i w pazdzierniku nadal bywa dobra pogoda, choc wiatr daje sie we znaki czesto i woda zzzimna nieco bywa… Miasteczko Premia de mar.

 

DSC05366

Po jednej z manifestacji w centrum Barcelony. Bylo blisko konfrontacji mundurowych i tłumu, ale skończyło się tylko na przepychankach. Oblana farbą lokalna policja w końcu przegrupowała się i odjechała, żegnana brawami, gwizdami i okrzykami : fora !

DSC05385

Naklejka na bruku placu Jaume, czyli tuz obok siedziby lokalnego rządu : tak to widzi katalońska niepodległościowa opozycja…

Bezdomni : jakby coraz ich więcej ( W całej Hiszpanii ponad 35 tyś, to wg oficjalnych analiz i liczba ta rośnie ), sporo wśród nich cudzoziemców, także trochę uchodźców, latynosów, ale i osoby z tzw bogatych krajów Zachodu i wschodniej Europy ( Czytaj : Polacy…). Służy im ciepły i raczej łagodny klimat, lecz życie na ulicy to prawie ciągle zagrożenie… Mimo tego wyjechali że swych krajów. Cześć z nich ma na szczęście psy.

Finlandia to szajs : depresja, samobójstwa, zimne relacje międzyludzkie ” -mówi mi Rosa. Obok niej jej partner, Hiszpan. Niedaleko, po drugiej stronie, na chodniku stoi, siedzi, leży Ł. Żyje na ulicy i się jakoś trzyma, mimo że tutaj trochę pije i przypala. Pochodzi z zachodniej Polski. Czasami siedzą razem na rogu ulicy w centrum, Rosa i on. A żebrząca na bulwarze Ramblas austriacka dziewczyna (mieszka na squacie) też  daje radę i robi wrażenie wolnej od używek, ale Rosa, jej facet i reszta wyglądają po prostu na wykończonych…czasami po prostu leżą na chodniku, mijani przez zwykle obojętny tłum turystów. Albo drzemią, jakby zastygli bo prawie nieruchomi. Jednak oni i tak wolą być tutaj : jest ciepło, i zimę przeżyją bo…jaka tu zima ?

Ale i tysiące bezdomnych czy zagrożonych eksmisją Hiszpanów, często całe rodziny, żyją niczym squattersi zajmując w desperacji opuszczone, puste mieszkania : w Madrycie, Barcelonie i niejednym dużym hiszpańskim mieście. Bezrobocie w skali kraju w ub roku wynosiło ok 18 procent, czyli mniej więcej 4,25 miliona Hiszpanów było bez pracy a roczny dochód przeciętnej rodziny obniżył się..okolo 2 milionow ludzi w tym kraju nie stac na porządne miejsce do mieszkania, do życia. Wzbudziło to oczywiscie publiczna debate.

DSC05433

Ł. mieszka na ulicy…od ponad dziesięciu lat, bo wtedy wyjechał z kraju. Poprzednio Londyn, Holandia, ostatnio Francja. Także na squatach. Czasami zarabiał, i to nawet dobrze : w Holandii . Chce wrócić do normalnego życia. W Hiszpanii od czterech miesiecy, dotarł tu troche stopem a troche piechota, po autostradzie i przez Pireneje… czasami zastanawia sie : moze pojedzie z powrotem do Francji i wreszcie odwiedzi Polske ? ( Jest jednym z kilku polskich bezdomnych, z którymi rozmawiałem w Hiszpanii. )

Październik : pomarańcze na drzewach znowu zielone, Krysznowcy śpiewają na Ramblas, coraz więcej dzikich papug a zdjęcia króla niejeden tu ma w głębokim poważaniu…

Przemek : tutaj naprawdę jeszcze nie jest źle, tzn w Hiszpanii ogolnie, no szału ni ma ale dużo pozytywu nadal. I tak wiele luzu…Tylko że w porównaniu z północnymi krajami to, delikatnie określając, sporo bałaganu a nawet chaosu w administracji, przepisach…jasne, coś za coś ale wiesz, ludzie są tutaj naprawdę bardziej szczęśliwi, zrelaksowani i to wynika że Słońca i klimatu po prostu, i  przyciąga tu wszystkich tych Anglików, Niemców, Szwedów…no proste. Jednocześnie to miejsce jest w dużym stopniu odrealnione bo pamiętaj że olbrzymia większość tych ludzi których widzisz wokół siebie przyjechała tu na wakacje z chlodnych krajow…Wiadomo. Czyli nawet banalne. Ale dobra pogoda działa jak magnes…

DSC05436

But anonimowej Katalonki chętnie pozuje mi do fotki z…hiszpańskim królem ! Barcelona, plac Jaume. Pewnego dnia niepodległościowcy przykleili dużo tych zdjęć na bruku i wielu przechodniów demonstracyjnie i ostentacyjnie wycierało sobie bezsilnym monarchą buty…Znak czasu czy po prostu nic więcej – na razie – nie mogą zrobić tej nielubianej hiszpańskiej władzy ?

DSC05470

Jako że jest październik, pomarańcze na drzewach znowu zielone…i po deszczu. Znowu na dziedzińcu obok biblioteki miejskiej, w miarę ciche i miłe miejsce. Przyroda to wieczny – i niezawodny – cykl odradzania się, pomimo całego tego chaosu wprowadzonego przez człowieka.

2018-10-06 19.43.29

Kolejną manifa, tym razem upamiętniająca chłopaka zabitego przez policję kilka lat temu : ale kolejne selfie i tak warto sobie zrobić 😉

 

2018-10-14 16.55.07

Wyznawcy Hare Kryszna prawie w każda niedzielę regularnie tańczą i śpiewają na bulwarze Ramblas, przynosząc dobrą wibrację temu niezwykłemu ale jakże popapranemu miastu : tu widzimy ich na Placa Reial, blisko Świątyni w której ( Pon-piątek ) działa od 13 do 16h mini i smaczna restauracyjka wegetariańska/wegańska, wariant ‚jesz ile chcesz’ za naprawdę budget price czyli 8 eu 🙂

2018-10-13 20.21.17

Anonimowi dla tych co nie mają głosu : czyli wegańscy działacze dla zwierząt w milczącej wieczornej akcji…

2018-09-19 16.48.55

Namioty działaczy niepodległościowych zniknęły kolejny raz, ale konflikt pozostał i osobiście nie widzę w tej obecnej, skomplikowanej sytuacji żadnego konstruktywnego rozwiązania…

 

Tak bylo  w maju w tym samym miejscu. A nad drzewami jak zwykle dzikie papugi. To jak z tą Katalonią, będzie w końcu Republiką czy nie ?

 

 

 

 

Reklamy

2 uwagi do wpisu “”My brain is not Spain”* ! Oraz Ucho Prezesa w wersji katalońskiej

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s